Nie znoszę czekać



Obserwuj Uroda 40 plus na Bloglovin

Może polubisz także...

4 komentarze

  1. renata renata napisał(a):

    Myślę, że łatwiej jest nie czekać jeśli nie jesteśmy zmuszeni robić tego, na co nie mamy ochoty. Oczywiście zawsze jest trochę zła koniecznego, ale ważne by tak zarządzać własnym życiem, by tych rzeczy było jak najmniej. Ktoś mądry powiedział, że jeśli okoliczności nam nie sprzyjają, to trzeba stworzyć takie, które sprzyjać będą. Brzmi trochę jak z poradnika „Jak być szczęśliwym” 😉 ale na prawdę wierzę, że całe dobro bierze się z niezgody na to co nas nie zadowala. Pomalutku, pomalutku, ale trzeba przeć do przodu. A propos aforyzmów, zacytuję jeden z moich ulubionych: „Zacznij tam gdzie jesteś, użyj tego co masz, zrób co możesz” A. Ashe 🙂 Wszystko byleby tylko nie użalać się nad sobą jakie to życie paskudne, jak niesprawiedliwie nas traktuje i czego to byśmy nie osiągnęli gdyby… i tu ciąg wymówek. i to o czym piszesz, krótkie, ulotne chwile, które nawet jeśli trochę nam się nie chce wyjść ze swojej skorupki mogą przynieść szczęście innym, bo dzieci już nigdy nie będą tak małe, bo już nigdy nie będą nas potrzebować tak, jak teraz, bo nawet jeśli nie zapamiętają, że udawałaś ducha, może zapamiętają, że mamą było fajnie, że miały szczęśliwe dzieciństwo. To jest bezcenne 🙂 I coś dla siebie, tu i teraz, a nie w jakiejś mglistej przyszłości, gdy będę miała więcej czasu, gdy będę miała więcej pieniędzy, gdy… Ja na przykład bardzo lubię czytać, i czytam, codziennie, choćby się waliło, choćby pięć stron, bo lubię, bo mi się należy ;), bo pomaga pozbierać myśli i nabrać dystansu. Też żałuję, że nie wiedziałam tego wcześniej, że tyle się naczekałam na wolne od pracy, wakacje, na przeprowadzkę… a koniec końców okazuje się, że czekamy na złudzenia, bo kiedy już to coś przychodzi, okazuje się nie być tym, czego się spodziewaliśmy. Ale lepiej pojąć później, niż wcale. Nigdy nie jest za późno na zmiany, póki jeszcze ta ziemia nas nosi 😉 Ale czekać na coś jednak chyba trzeba. Opowiadał mi znajomy o swoim koledze, który był zapalonym ogrodnikiem i nigdy nie mógł zdążyć z wykonaniem wszystkich zaplanowanych prac, aż którejś jesieni wyznał, ze wreszcie jest zadowolony ze swojego ogrodu, że jest idealnie, dokładnie tak, jak chciał, a kiedy nadeszła zima, zmarł. Może poczucie całkowitego spełniania nam nie służy :)? Więc zostawmy sobie coś na przyszłość, tylko niech to będzie taki mały, malutki niedosyt 🙂

  2. clementine clementine napisał(a):

    Zdecydowanie tak jest, właściwie ze wszystkim się zgadzam co napisałaś. Także z tym, o czym sama nie wspomniałam, ale w zasadzie myślę bardzo podobnie – że całkowite spełnienie prawdopodobnie oznacza koniec. I niech będzie niedosyt, racja, ale właśnie taki malutki 🙂 Wtedy to czekanie na przyszłość nie przesłania nam teraźniejszości, taki zdrowy balans 🙂

  3. clementine clementine napisał(a):

    Ooo, na jaki fajny artykuł trafiłam 🙂 Właściwie o tym samym o czym napisałam, tylko ja kilka dni wcześniej 😉 http://www.deon.pl/inteligentne-zycie/psychologia-na-co-dzien/art,262,nie-czekaj-na-dobra-chwile-zrob-to-teraz.html. „I trzeba korzystać z teraźniejszości, bo tylko ona jest dla nas naprawdę dostępna.” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *