Późne macierzyństwo oczami rodzica i dziecka



Obserwuj Uroda 40 plus na Bloglovin

Może polubisz także...

6 komentarzy

  1. renata napisał(a):

    Świetny tekst. Szczególnie to o relacjach między rodzeństwem. Podpisuję się obiema rękami 🙂

  2. Karolina napisał(a):

    Witam Panią, dziękuję za ten artykuł. Przeszukiwałam internet, mając nadzieję natrafić na takie uczciwe, nienaukowe podejście do tematu. Sama dobijam 38. Czuję presję czasu, zegar tyka, a moj naturalny zew nie woła, jakby go nie było. skąd więc ma kobieta wiedzieć, co ewentualnie trawie, nie doświadczywszy tego czegoś, co tylko matki wiedzą, czym jest…, czasem brzmi to jak tajemna wiedza…
    Jak tu dojść do ładu z ogólnym stwierdzeniem „to najpiekniejsza rzecz, jaka moze ci sie przytrafić”, a chodza wkurzone, buczą na te sowoje najlepsze, co im sie w zyciu przytrafiło, narzekają itd..
    Może asocjuje ciążę z bólem, strachem, depresja w związku z wcześniej przebytymi ciężkimi chorobami i poronieniami..? OCzywiście, ze tak.
    ..a ze jajeczka juz stare, zwiększone ryzyko chorób dziecka…, a wiec jakby strachów było mało, dochodzi kolejny, o to, czy dziecko bedzie zdrowe.?
    Wciąż nie znajduję odpowiedzi na wszytskie pytania, może one nie istnieją, jednak dziękuję, że podzieliła się Pani tak szczerze, tym co sama czuła i przez co przechodziła..Odważny akt z Pani strony i ważny dla takich kobiet, jak ja, które szukają natchnienia lub odetchnienia;)

    • clementine napisał(a):

      Dziękuję bardzo za miłe słowa 🙂 Jednocześnie współczuję dylematu, podjęcie decyzji o macierzyństwie na pewno jest dla Pani bardzo trudne. I nikt za Panią jej nie podejmie – straszny komunał, ale tak jest. Życzę powodzenia i dobrej decyzji, której nigdy nie będzie musiała Pani żałować. Trzymam kciuki. Jakby chciała Pani pogadać, proszę pisać, nic mądrego nie doradzę, bo odpowiedź jest wyłącznie w Pani, ale wysłucham i wirtualnie wesprę. Pozdrawiam!

  3. Lusia napisał(a):

    Dziękuję za te mądre słowa, które odpowiadają moim rozterkom, obawom… Mam 40 lat i jestem na etapie podejmowania decyzji o drugim dziecku. (córcia ma 7 lat). Wiem, że późno…ale kiedy jak nie teraz. A obawy…jest ich cała masa!! A jednocześnie rodzące się poczucie siły i mocy, że dam radę ( jakiego już dawno nie miałam) Tylko komentarze otoczenia typu „..no ja bym się bała w twoim wieku” wynikające z panującego kultu młodości – nieco osłabiają….

  4. Marta napisał(a):

    Witam, chciałabym również podziękować za ten artykuł i jednocześnie odnieść się do komentarza Lusi. Mam bardzo podobną sytuację. Mam 13 letniego syna z pierwszego małżeństwa, obecnie jestem w nowym związku, z mężczyzną którego bardzo kocham i wiem, że to TEN. Oboje nie jesteśmy już młodzi – ja 40 lat a mój partner 38. Doszliśmy do wniosku, że moglibyśmy mieć dziecko, a właściwie chcielibyśmy.
    Ja jednak bardzo się boję ze względu na wiek i przede wszystkim z uwagi na to, że wychowywałam mojego syna sama przez 10 lat i wiem jak ciężko być samotną matką. Boję się, że dzisiejsze szczęście może mnie opuścić i że zostanę znowu sama. To mnie najbardziej paraliżuje. A z drugiej strony wiem, że nie musi się taka sytuacja powtórzyć. Pozdrawiam wszystkich z podobnym problemem w podjęciu decyzji.

  5. clementine napisał(a):

    Dziewczyny – Lusia, Marta 🙂 Nie czuję się właściwą osobą do dawania rad, na jakikolwiek temat. A poza tym sama nie znoszę autorytarnego tonu 😉 Nie powiem Wam co powinnyście zrobić, czy też co uważam, że powinnyście. Ale z pełną odpowiedzialnością mogę Wam napisać – jeśli teraz się nie zdecydujecie na kolejne macierzyństwo, to potem, z każdym miesiącem i rokiem, będzie Wam coraz trudniej. A za 2-3 lata, przez które będziecie się wahać, może się okazać, że jest po prostu za późno – i nie piszę o biologii, bo stety niestety ona jest taka, że jeszcze z 10 lat będziemy płodne. Ale psychice, która z czasem może postawić granicę nie do pokonania – przynajmniej moja taką postawiła.
    Ja decydowałam się na trzecie dziecko po 38 roku życia – podobnie jak Wy, bo umówmy się, że przed 40-stką rok w tą czy w tamtą wielkiej różnicy nie robi – za to 3 lata po 40-tce już tak. Staraliśmy się o nie bez stresu, uda się to super, nie uda – mamy dwoje i jest dobrze – więc było bez stresu, obsesji, urojonych ciąż co miesiąc etc. Urodziłam mając równo 39,5 – i wiem, że to późno, znam minusy o czym napisałam we wpisie, ale nie żałuję. Z to wiem, że żałowałabym teraz jakbym tej próby nie podjęła. Pewnie nie darłabym szat, nie rozpaczała, ale wiem, że pozostałoby poczucie, że mogłam, a zaniechałam. I w te gorsze dni, jakie wszystkie mamy, na pewno zdarzałoby mi się to rozpamiętywać.
    Chcę przez to powiedzieć, że jeśli się wahacie, to nie jest dobry moment, żeby zwlekać. To jest właśnie ostatni dobry moment, żeby spróbować. Nie wiem co bym zrobiła na Waszym miejscu. Tym bardziej, że macierzyństwo to przecież nie tylko urodzenia dziecka, to wszystko co dzieje się potem wokół Was – wsparcie partnera / męża, poczucie bezpieczeństwa, sytuacja finansowa, itp. itd. Ale ja, gdybym to ja miała znów 40 lat – a niestety moje ostatnie urodziny były 42, a 43 zbliżają się szybkim krokiem (buuu!), to ja chciałabym zawalczyć o dziecko. Właśnie w poczuciu, że jak nie teraz, to już nigdy.
    To co napisałam nie jest próba namawiania Was na podjęcie decyzji. Chcę wyrazić coś innego – niby jestem niewiele od Was starsza, ale w tej szczególnej sytuacji 2 lata różnicy w metryce to bardzo dużo. Pozornie niewiele, w każdej innej dziedzinie życia, ale w kontekście posiadania dziecka to jest ten przełom, ta granica – po której pewne rzeczy stają się coraz bardziej nieosiągalne i zbliżają się do niemożliwego.
    Bardzo Wam życzę właściwych decyzji, z którymi będziecie szczęliwe 🙂
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

%d bloggers like this: